poniedziałek, 5 maja 2014

Bo na podwórku fajnie jest ...


Urodziły nam się dzieci podwórka. 
Dużą rolę odgrywa tu przedszkole bo są oni 1/3 dnia na zewnątrz. Zwłaszcza teraz gdy jest ciepło. Na podwórku często jedzą też lunch i mellanmål czyli podwieczorek. I mimo, że średnio 2,5-3 z 7godz pobytu w pkolu spędzają na podwórku - do domu ciężko ich zaciągnąć.
 Idziemy więc jeszcze dodatkowo na plac zabaw - koniecznie z rowerami i piłką. 
Na początku dziwiłam się dlaczego szwedzkie przedszkolne place zabaw wyglądają "tak skromnie" -  teraz wiem, że to uczy dzieci kreatywności. Muszą same wymyślać zabawy tym bardziej, że przedszkolanki rzadko uczestniczą w aktywnościach na podwórku.
Zauważyłam że dla moich dzieci najlepiej jak plac jest taki najzwyklejszy, bez większej ilości sprzętów i jak najmniejszej ilości kolorów. Wystarczy piaskownica, huśtawka i koniecznie skały - ooo tak - dużo skał - co by mama za spokojnie nie siedziała. I Ananasy są w 7 niebie.
A gdy nadchodzi godzina 17-18, zaczyna się walka z Ananasami które wcale nie mają zamiaru wracać do 4 kątów. Mimo, że to nie edukacyjne zdarza mi się ściągać ich do domu przekupstwem bajki :). Młodszy się jeszcze nie daje bo ową bajkę ma w głębokim poważaniu (no chyba że gra piosenka początkowa Umizoomi albo Psi patrol), woli za to zjeść piasek albo kawałek patyczka i huśtać się w nieskończoność (swoją drogą kto to widział tyle się huśtać ). 
Na szczęście jak Starszego namówię to i Młodszy idzie bo przecież to GURU Ananasiątka i co starszy brat to i on  - O ZGROZO. - ale to temat na oddzielny post ... soon...
Być może temu tak się zakochał w rowerku bo i Guru kocha 2 i 4 koła nad życie. Młodszy oszalał konkretnie bo rowerkiem zaczyna dzień i  rowerkiem go kończy . Nie można schować sprzętu na balkon bo płacz i lament. Wszędzie chce go zabierać a najchętniej to by na nim spał. Jednak pedałować jeszcze nie umie, za to świetnie z 3 kołowca zrobił sobie biegówkę,niestety pedały troszkę przeszkadzają i obijają piszczele. Także większa biegówka która zapakowana leży i czeka na swoją kolej chyba jej nie doczeka bo potrzebujemy jakiejś mniejszej na JUŻ. I w oczy wpadł nam 2in1 Hudora i Bunzi Chillafish. Bardziej skłaniamy się ku pierwszemu. Wydaje się stabilniejszy i bardziej konretny. Macie jakieś doświadczenia z w.w.rowerkami ?. 
My na pewno napiszemy swoją opinię jak już dokonamy wyboru i zakupu . 












I póki ja decyduję, dotąd podwórko bedzie naszym priorytetem. 
Bo nie ma to jak świeże powietrze, ruch, huśtawka i trzepak :)






4 komentarze:

  1. Też urodziło mi sie dzecko podwórka. Raz poszłam na łatwiznę i zaoferowałam kawałek czekoladki w ramach przekupstwa, za drugim oferta bajki, zabawki, taty w domu nie były tym samym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha skąd ja to znam, aczkolwiek czekoladą nie przekupuje bo i tak starszy mało je i słodkie dostaje tylko po normalnym posiłku hehe , ale bajka, gra - bardzo często jest biletem powrotnym :) Jednak w związku z tym, iż zaczynają się nam białe noce - to jest wielki plus kiedy chcą być długo na podwórku - przynajmniej spać w miarę normalnie idą :)

      Usuń
  2. Hej. Czy dokonałaś może już zakupu rowerka? Mój synek za 2 tygodnie kończy roczek i również wpadły mi w oko te 2 rowerki. Bardziej podoba mi się hudora, ale nie mogę znaleźć o niej żadnych opinii. Może cos doradzisz? Będę wdzięczna.

    Fajne chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kupilismy Bunzi. Hmmm malutki i jak dla roczniaka w sam raz. Nasz dostal go majac 1,5 roku i poradzil sobie rewelacyjnie. Teraz ma 21 msc i smiga jeszcze na "podwojnych kolkach" ale wydaje mi sie troszke niewygodny bo niski. Byc moze temu ze Max jest wyrosniety a byc moze tak ma byc. Jak chcesz rowerek na dluzej to wybieraj Hudore :)

      Usuń